Oho trafił do nas wkrótce po odejściu Bariego, dzięki Karinie, która uratowała go z bezdomności.
Chudzinka błąkała się po bezdrożach i na widok dobrej osoby, jaką wyczuł w Karinie, która zdążyła już przygarnąć sporą gromadkę bezdomniaków, podbiegł do niej, wspiął się na łapy i przytulił do niej…
W jego rasowym splocie jest dużo gończego i odrobina haszczaka – stąd zarówno pasja do drobiazgowej analizy każdego napotkanego zapachu, jak i miłość do śpiewania. I każde oczko w innym kolorze potwierdza tę kompozycję ras. To uroczy znak czyniący go niepowtarzalnym i jeszcze piękniejszym okazem psiej zjawiskowości.
Z myśliwskich instynktów pielęgnujemy w nim tylko ciekawski nos – spokoju wobec każdego napotkanego żyjątka uczymy go bowiem od pierwszych dni w naszym stadzie. Oho jest wybitnym łąkologiem z niebywałą uważnością, wielbicielem pieszczot, czułych spojrzeń i dobrej kuchni – a do tego nieustraszonym pływakiem, głównie w jeziorach, a tylko odrobinę w Bałtyku.
Czasem spogląda tak zatroskanym wzrokiem, jakby naprawdę o czymś ważnym myślał.
Zdjęcia poniżej opowiedzą o nim więcej, niż my potrafimy słowami.



























Zima zimniejsza, Bariego zastąpił Oho…

