Serial „Jedyna” – odwrócona Apokalipsa?

Wyobraź sobie wszystkich ludzi żyjących w pokoju…

Oglądając serial „Jedyna”, od pierwszej chwili nie mogłam opędzić się od skojarzenia, że Vince’a Gilligan postanowił przenieść na ekran manifest Dzieci Kwiatów. Stworzył obrazy będące ilustracją przekazu, który John Lennon śpiewał pół wieku temu w „Imagine”:

„Wyobraź sobie wszystkich ludzi żyjących w pokoju…”

„Mam nadzieję, że pewnego dnia dołączysz do nas i świat będzie jednością.”

Uwielbiam ten utwór w oryginale!

Apokalipsa postawiona na głowie

W serialu „Jedyna” znane nam schematy apokaliptyczne i dystopijne zostały postawione na głowie. Mamy tu swego rodzaju odwróconą Apokalipsę. Serial w sposób świeży ogrywa też klasyczny motyw dystopijny – tutaj to jednostki ocalałe stają się największym zagrożeniem dla siebie i spokoju otoczenia. Mamy tu mnóstwo wątków, o których można by dyskutować. Ale zasygnalizuję tylko kilka…

Carol Sturka – bohaterka, której nie sposób zignorować

Główna bohaterka, Carol Sturka – pisarka poczytnych romansideł fantasy, to postać, wobec której nie sposób pozostać obojętnym. Jej dociekliwość, godna dziennikarki śledczej, napędza akcję. Carol od pierwszej sekundy zaczyna działać – ona chce ratować utracony świat, nie licząc się z kosztami tej decyzji. Choć zrozumienie i współczucie budzi fakt, że w wyniku przemiany Carol już na początku traci swoją partnerkę życiową, to skutki, jakie wywołują jej poczynania, mogą budzić u widza skrajne uczucia: od współczucia, przez irytację, złość, aż po sympatię.

Carol obserwuje otoczenie, nowych sąsiadów, rozmawia… Chce zrozumieć, co się stało. I choć jej rozmowy z opiekunką Zosią oraz kolejne etapy rozwoju ich relacji pomagają jej stopniowo zrozumieć zasady nowej rzeczywistości, argumenty o „szczęściu ogółu” do niej nie trafiają. Ale w ciekawy sposób zmieniają jej podejście do tej rzeczywistości.

Przy okazji brawa dla Karoliny Wydry, wcielającej się w postać uroczej Zosi – wnoszącej, dodatkowo, polski motyw do tej produkcji.

Manousos i tęsknota za starym światem

Ciekawym kontrapunktem jest postać innego ocalałego człowieka – Manousosa. On nie rozmawia z nikim, nie chce niczego rozumieć… Jego fanatyczne skupienie i autodestrukcyjna obsesja na punkcie bezwarunkowego powrotu do świata, w jakim żył wcześniej, sprawiły, że pomyślałam jedno: nie chciałabym powrotu do świata tego gościa, z nim w roli wybawcy.

To, do czego on tęsknił i po trupach chciał odzyskać, przypominało naszą polską rzeczywistość z lat 80. – mroczną i duszną. Co ciekawe, nawet jego relacja z matką nie była przyjazna.

Rysy na kryształowej kopule

Jednak wraz z pojawieniem się Manousosa głośniej wybrzmiało też pytanie – kim są nowi mieszkańcy Ziemi? Jaki jest ich cel i wizja przyszłości naszej planety? Nie chcę spoilerować, ale niepokojące odkrycia pobudzały wyobraźnię.

Z czasem też pojawiły się rysy na kryształowej kopule „nowego świata” pracowicie prześwietlanej przez Carol. Przełomem było odkrycie dotyczące diety nowej populacji oraz to, w jaki sposób nowi mieszkańcy Ziemi spędzają wolny czas. To były dla mnie kluczowe momenty, które wyhamowały początkowy entuzjazm wobec nowej wizji świata. Zbuntowana na początku Carol, po odkryciu pęknięć w systemie, zaczęła również wykorzystywać możliwości swojej uprzywilejowanej pozycji. Ta gra między potrzebą ratowania ludzkości a pokusą płynącą z wyjątkowości, jaką daje bycie „jedynym innym” w tłumie, dodaje historii smaczku.

Na tym etapie pojawiła się przewrotna myśl: najkorzystniejszym rozwiązaniem w tym nowym świecie byłoby pozostanie tam człowiekiem nieprzemienionym. Zachować na zawsze luksus bycia „starym ja” w nowej rzeczywistości i korzystać z niej z rozmachem godnym innego bohatera tej serialowej opowieści – czarnoskórego utracjusza. Cieszyć się władzą, wolnością i bezpieczeństwem… Czy na pewno? To się zapewne jeszcze okaże. Ten ocalony, bez zbędnej refleksji, od początku czerpie z życia pełnymi garściami, nie licząc kosztów. W końcu – żyje się raz!

Jedyna niekwestionowana wygrana

Ostatecznie jednak trzeba przyznać jedno: bez względu na losy i wybory bohaterów, jedyną niekwestionowaną wygraną w tej historii wydaje się być nasza planeta.

Samo zakończenie, choć zaskakujące, pozostawiło mnie z ogromnym niedosytem i przymusem czekania na drugi sezon. Obejrzę go na pewno, ale właśnie za ten przymus odejmuję 2 punkty. Zamiast pełnego 10 w ocenie wystawiam 8/10.

Podobne wpisy